Polecamy
-
Martins Melecis - urodzony na Łotwie, mieszka w Szkocji od trzech lat. Studiuje Fotografię w City of Glasgow College. Jego pasją jest fotografia mody oraz fotografia reklamowa.
-
Termin "anarchizm" jest często arbitralnie i błędnie stosowany zamiennie z terminem "anarchia". Anarchia jest brakiem władzy, określeniem negatywnym, sytuacją, która spowodowana jest rozkładem mechanizmów państwa. Ale może też być określeniem pozytywnym, kiedy określa się tym mianem samoorganizujące się społeczeństwo, bazujące na naturalnym prawie, porządku, wolności i solidarności. To o tą pozytywną wizję anarchii chodzi jeśli rozumiemy anarchizm jako rozwinięty system polityczny.
-
„Niech będzie o miłości i śmierci, ale wszystko to musi być wyrażone językiem wyższej matematyki, a zwłaszcza algebry tensorów. Może być również wyższa topologia i analiza. A przy tym erotycznie silne, nawet zuchwałe, i w sferach cybernetycznych.” - takie warunki brzegowe co do wiersza postawił Klapaucjusz Trurlowemu Elektrybałtowi w „Cyberiadzie” mistrza Lema. Mój kolega znów dla żartów parodiował podręczniki do fizyki tworząc teorie absurdalnie łączące skrajnie odmienne dziedziny, zapewniając sceptyków, że to wszystko to nic innego jak „szczególne przypadki Ogólnej Teorii Wszystkiego”. Lubiliśmy słuchać przy piwie tych jego „wykładów”. A gdyby tak coś takiego odbywało się naprawdę?
-
Świat to globalna wioska, nie od dziś to wiadomo, ale żeby w tej wiosce było tylko kilku ludzi, którzy wymyślają to, czym potem pozostali wioskowicze się karmią, tego się nie spodziewałem.
-
Irlandia jest jak statek - z załogą pełną radości i entuzjazmu wypływa na szerokie wody, lecz kiedy zaczynają się problemy; pół załogi wyskakuje za burtę, aby uniknąć rozbicia o skały, drugie pół pozostaje na statku i krzywo patrzy na kapitana, który kiepsko steruje i dba tylko o własny standard podróży…
-
W całej Europie przy autostradach, w dość regularnych odstępach od siebie, znajdują się małe przydrożne parkingi, na których często nie znajdziemy nic więcej, jak tylko kilka ławeczek i stolików oraz toaletę. Oprócz tego oczywiście co jakiś czas, mija się tam stację benzynową, przydrożną restaurację, czy też większe tzw. miejsca obsługi podróżnych. Ale nie w Wielkiej Brytanii.
-
Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, że będą same pączki w maśle. Rodzimy się w bólu i zwykle też tak umieramy. I choć zatopieni w dobrobycie (tak dobrobycie!!!) często o tym zapominamy, życie to walka o przetrwanie – w makro i mikro skali. Walczymy o przetrwanie ze zmianami klimatu i drobnoustrojami. Z tornadami i słabnącą skutecznością antybiotyków. I większość z nas na razie wygrywa.
-
…to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie… - śpiewał Ryszard Riedel. I wiedział dobrze co to znaczy, heroina odizolowała go grubym murem od całego świata. Murem, którego nie zdołał przekroczyć ani on, ani nikt z jego bliskich. Można być otoczonym ludźmi i odczuwać samotność, tak jak samotni jesteśmy w swoim bólu, bo nikt, choćby nie wiem jak pragnął, nie doświadczy naszego bólu głowy czy zęba.
-
Podróże w wieku XVII miały charakter turystyczno – naukowy oraz informacyjno – polityczny. Miały nauczyć oraz „dać obycie”. Podejmowali je wówczas prawie wszyscy młodzi magnaci. Peregrynacje, jak je nazywano, to było okno na świat. Wprowadzały one przybyszów z Rzeczpospolitej w kontakty intelektualne z przedstawicielami myśli europejskiej oraz dawały możliwość zapoznania się z osiągnięciami kultury Europy Zachodniej. Co było równie ważne, młodzież magnacka poznawała osobiście wielu dostojników, co później w okresie piastowania w kraju urzędów senatorskich było niezmiernie przydatne.
-
Kiedy pierwszy raz dzwonię do Randy'ego Steidla, właśnie wraca do domu samochodem. „Oddzwonię za jakieś pół godziny” - mówi - „Za mniej-więcej pół godziny” W tej krótkiej wymianie zdań nie ma nic wyjątkowego, poza tym, że przez blisko dwie dekady swojego życia, Randy mógł co najwyżej pomarzyć takiej przyziemnej wymianie zdań...
-
- Głód boli fizycznie - powiedział swojemu adwokatowi Kuwejtczyk, Fayzi al-Kandari, który niedawno podjął decyzję o strajku głodowym w Guantanamo (GITMO). Fayzi jest w GITMO od 11 lat i nie postawiono go jeszcze w stan oskarżenia.
Nie jest on pierwszym więźniem, który odmawia jedzenia. W tej chwili na stu sześćdziesięciu mężczyzn, wciąż trzymanych w kubańskiej bazie, głoduje, jak mówią najnowsze źródła, trzydziestu siedmiu. Część z nich weszła na etap umierania. Cześć jest karmiona siłą przy pomocy sondy, co według konwencji tokijskiej może stanowić torturę, ale według prawa amerykańskiego już nie, choć amerykańscy lekarze protestują przeciwko temu procederowi.


























